|   |
Klasyka science fiction. Stanisław Lem barwnie opisuje pozaziemską cywilizację, jednocześnie starając się odnieść do sytuacji politycznej w Polsce lat 60. Ziemianie podczas wyprawy na skutek błędu w obliczeniach rozbijają się na obcej planecie. Podczas prób rozpoznawania terenu napotykają na ślady cywilizacji. Pierwsze próby porozumienia kończą się niepowodzeniem. Nie mogą zrozumieć zależności rządzących obcymi ani ich zwyczajów czy kultury. Początkowo myślą jedynie o szybkiej naprawie pojazdu i opuszczeniu planety, po pewnym czasie zmieniają zdanie.
|
 |
To jedna z bardziej niezrozumiałych książek Lema. Jej główna teza sprowadza się do tego, że nie da się zrozumieć obcej cywilizacji, jaką - być może - kiedyś uda się odkryć gdzieś w kosmosie. Będzie tak obca, że zawiodą wszelkie próby jej zrozumienia. Dzięki temu w książce nie ma praktycznie nic prócz chodzenia pozbawionych imion bohaterów, którzy co i rusz natykają się na rzeczy, które przerastają ich zdolność pojmowania. Na dokładkę do książki zaplątał się jakiś wątek państwa totalitarnego.
Niektórzy notują wysoko tę powieść - ja raczej przychylam się do zdania, że jest jedną ze słabszych w dorobku Lema.
|