Ta opcja jest przeznaczona tylko dla użytkowników, którzy mają konto w serwisie.

zaloguj się teraz


Zapamiętaj mnie:
zapomniałem hasła »

(za darmo)
zamknij

Podaj.net

Kształcenie języka ucznia w szkole podstawowej

Autor:
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne
Okładka:
miękka
ISBN:
9788302027215
Liczba stron:
288
Rok wydania:

Słowa: brak





Napisz swój komentarz

 

Inne ciekawe w tej kategorii

TYTUŁ:
  Nauka Jazdy B. Egazmin teoretyczny i praktyczny [-]

Najwyżej oceniane w tej kategorii

TYTUŁ:  
  Okiem psa [John Fisher]
Okiem psa: Niewielka książeczka przydatna szczególnie dla początkujących psiarzy, lub dla tych, którzy wahają się, czy ulec prośbom swoich latorośli ...
5.18
  Gdzie postawić przecinek? [Ewa i Feliks Przyłubscy]
Książka dla każdego kto zajmuje się pisaniem, czyli dla studentów, dziennikarzy, bądź kandydatów na takowych ... Sama od wielu lat korzystam z tej ...
5.16
  Sztuka przyjaźni. Jak zbliżyć się do ludzi, na których ci zależy [Alan Loy McGinnis]
Wspaniała książka, która zawiera wiele porad. Autor na ponad 150 stronnicach rozpisuje się na tematy związane z przyjaźnią, opowiada w przystępny ...
5.01
  Zanim powiesz kocham [Mieczysław Maliński]
4.96
  Siły życia [Gray Martin]
4.91
  Nasze imiona [Jan Grzenia]
4.88
  Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a kobiety nie umieją czytać map [Allan i Barbara Pease]
Książka ta (należąca zresztą to większej serii poradników) powinna znajdować się w dziale: fantastyka. Jej bohaterowie  to tzw. typowy ...
4.86
  Droga do zdrowia [Michał Tombak]
4.84
  Zanim powiesz kocham [Mieczysław Maliński]
Najlepsza książka o miłości, odpowiedzialności, rodzinie, seksie jaką miałam możliwość przeczytać.  Jest skierowana do czytelnika młodego, ...
4.84
  Dziecko. Pielęgnowanie i wychowanie [Benjamin Spock, Michael B. Rothenberg]
4.82

Polecamy Kubuś i templariusze - Piotr Stalewski

Nie lubię młodej polskiej prozy, tym bardziej, im młodszy jest autor. Nie chce mi się czytać moich prawie że rówieśników, nie czuję potrzeby wspólnoty pokoleniowej, czegoś innego wymagam od literatury. Z takim nastawieniem brałam się za Kubusia… (autor – Piotr Stalewski, rocznik ’84). Zaczynałam kilka razy, ale od początku… Wiem, że teksty z okładki na ogół mają się do książki jak kampania wizerunkowa Mc’Donalda do ich hamburgerów, mimo to nie mogę się im oprzeć. Co jest napisane z tyłu tej małej książeczki wydawnictwa Prószyński i S-ka? "W mieście robi się coraz goręcej – nie tylko za sprawą słońca, ale i kipiących umysłów. Słowa, sentencje, przepisy na życie zaczynają wrzeć i mieszać się w wielkim kotle, tracąc kształt i znaczenie, a jednocześnie formując się w zupełnie nową jakość. W samym środku tej absurdalnej apokalipsy zjawiają się Grzesio i Sypcio – to oni stają się epicentrum tego ostatniego mentalnego trzesięnia ziemi. Dwie osie fabularne „Kubusia”, niczym dwa nadawane równolegle seriale, które przełączamy, wciągają nas bez reszty. Z jednej strony realistyczny obraz współczesnej Polski, z drugiej surrealistyczna historia Miejskiego Watażki – doprawdy można otrzeć się o schizofrenię. Prezentującą się tu dziwnie znajomo." Czy kogoś to zachęca? Dla mnie to brzmi jak ostrzeżenie „będzie bełkot i moralizatorstwo”. I jeszcze ten tekst o współczesnej Polsce… A potem otwieram książkę i próbuję się wgryźć. Kilka razy próbowałam, za każdym razem z trudem przenikałam o kilka zdań dalej, bo zaczyna się tak: "jak ci siem film podobał, grzesiu? jakiś taki był… jakiś taki… mało zginiętych, umarłych było mało, stanowczo. a ci, co już postanowieni byli do umarcia, to tak jakoś… tak niemrawo i szczuple powpadali na siebie, pościskali się, pozadrapywali i nic z tego nie było śmiechów. nie, nie podobał mnie siem wcale. nudny, nawet kino jakieś przez niego takie niemrawo dupne się zrobiło…" I czy naprawdę jest dziwne, że gorzej mi to szło niż spacer w gęstej smole? Ta przeklęta maniera małych liter wszędzie (sama tak piszę w sieci), ten język stylizowany… Przebrnęłam chyba tylko dlatego, że nie lubię oddawać nieprzeczytanych książek. Przebrnęłam na szczęście, bo okazało się, że za tą zniechęcającą fasadą kryje się wciągająca i fajnie napisana opowieść, toczą się, zazębiają i przenikają dwie historie „Kubuś i templariusze” i „Czekaj, czekaj” w przeplatających się odcinkach. Jedna tłumaczy drugą, która trwa tylko dzięki tej pierwszej. Z każdą stroną łatwiej dać się ponieść temu podwójnemu nurtowi. W tej książce nie trzeba szukać sensu, nie narzuca się żadna myśl przewodnia, żadne prawdy inne niż po prostu opowieść. Gdzieś w środku wszystko wskakuje na swoje miejsce, nawet ten język, na początku drażniąc,y teraz wydaje się jedynym odpowiednim. Może zrobił błąd autor, że zaczął tak od razu z pełną mocą, może powinien był wprowadzać czytelnika w świat książki wolniej i łagodniej. A może to po prostu książka dla upartych i odważnych, bo tylko tacy będą w stanie doczekać się spotkania z Kubusiem.
więcej »