 |
Kto natknął się wcześniej na sensacyjne powieści Łysiaka ten nie będzie zaskoczony, ale z pewnością chętnie "połknie" i ten najnowszy zapis z "wywiadowczego ZOO". Po "Flecie z mandragory", "Dobrym", "Konkwiście" i "Najlepszym" przychodzi czas na kolejną historię o władzy, wywiadzie i półlegalnych gangsterach.
Mieczysław Heldbaum, pułkownik wywiadu w spoczynku postanawia udzielić wywiadu. Uważa się na najbardziej utalentowanego Mefista w obozie Demoludów, jest przekonany (i potrafi to udowodnić) że przez ostatnich 15 lat PRLu to on i jego "koledzy" trzymali ster władzy i umierając nie chciałby, aby jego dokonania przeszły bez echa. Udzielając wywiadu, ma szanse spłatać jeszcze jednego psikusa - swoim przełożonym i społeczeństwu. Ma zamiar opowiedzieć WSZYSTKO co wie, co dla amerykańskiej dziennikarki jest życiową szansą. Opowie o pracy wywiadu w PRLu, o ciemnych sprawkach o których nie śniło się obywatelom, ale i o współczesnych tajnych układach, jakie do dziś trzymają polityków w szachu.
Książkę czyta się niczym historie o Jamesie Bondzie, z tym że TE są nieprawdopodobnie prawdopodobne...
Wywiad rzeka z katem PRLu utkany jest (jak to bywa u Łysiaka) z wielu wątków zahaczających o sztukę, filozofię, literaturę i film, ale ani na moment nie daje się zapomnieć, że choć emerytowany, to przecież jednak człowiek, który udziela wywiadu sam jest jego asem i jego opowieść może nie skończyć się tak, jak oczekujemy...
|