sanya (26/2/28) | 2007-04-05 16:52:18 |
 |
Do przeczytania "Władcy..." przekonał mnie list, wydrukowany w podręczniku do języka polskiego do którejś klasy szkoły podstawowej. Nie pamiętam szczegółów, a jedynie to, że autor opowiadał o książce Tolkiena z taką pasją, że nie mogłam po nią nie sięgnąć. Na początku zaznaczam, że pierwsza czytana przeze mnie wersja była w tłumaczeniu M. Skibiniewskiej, więc oszczędzono mi Łazika i podobnych kwiatków. Mimo to książka nie spodobała mi się. Podziwiam Tolkiena za jego pracowitość, dokładność. Trzeba przyznać, że stworzył pełną "mitologię wysp brytyjskich". Jego świat jest imponujący, historia przebogata, fascynująca galeria postaci. To trzeba docenić. Nie podoba mi się jednak forma, w jakiej Tolkien swój pomysł "sprzedał". Jego styl nie jest porywający, brakuje mi poczucia humoru, lekkości pióra, chyba po prostu odrobiny polotu. Książka jest napisana poprawnie i tyle. Fabuła nie wciąga, nie ma tego dreszczyku, który nie pozwala ci potem spać, każe włączyć światło i wrócić do lektury. Dlatego czytając Tolkiena zwyczajnie się nudziłam. Jest to jedna z niewielu książek, które bardziej podobały mi się na ekranie kinowym. Tam ciekawa historia nabrała dynamizmu i przekształciła się w dzieło. Mimo wszystko polecam lekturę, "Władca..." jest książką, którą należy znać.
|
|
|   |
"Wyprawa" to pierwsze bardzo znane dzieło J.R.R Tolkiena. Czy książka ta zyskała taki rozgłos dzięki jej sfilmowaniu? A może naprawdę jest tak znakomita? Przeczytajcie tę recenzję, a dowiecie się co o tym myślę...
Pierwsza rzecz, którą zobaczycie już od pierwszych stron to znakomite opisy. Niektórzy mówią że są one za długie - ja absolutnie się z tym nie zgadzam. Są w sam raz. To właśnie one w dużej mieże przyczyniły się do niepowtarzalności chyba wszystkich dzieł J.R.R. Tolkiena. Kolejną świetną rzeczą w "Wyprawie" są dialogi. Czasem humorystyczne, czasem nie, ale zawsze ciekawe. Tak jak i bohaterowie tego dzieła. Jedyną wadą w pierwszym tomie Trylogii Tolkiena jest bardzo duża ilość imion. Czasem pojawia się nawet ok. 10 imion na stronę. Później jeszcze by dobrze się czytało, trzeba wszystkie zapamiętać. Bardzo irytujące, mimo to baaardzo polecam. Tak czy inaczej przygodę z Tolkienem radzę zacząć nie od tej książki, a od "Silmarillionu", później "Hobbita". Dopiero później "Władca Pierścieni". Panie, Panowie, oddajcie pokłon mistrzowi.
|
|
 |
Kiedy miałam trzynaście lat, założyłam się z bratem, że przeczytam "Władcę pierścieni". Przeczytałam - wygrałam.
Ale dopiero kilka lat później, kiedy do kin weszła pierwsza część filmowej adaptacji, uświadomiłam sobie z pełną mocą przesłanie tej książki. Jest to przesłanie, o którym bardzo łatwo zapomnieć czytając dzieło Tolkiena. Zdanie, które w książce pada tylko raz - film pokazuje ciągle. Chodzi tu dosłownie o wzrost. W filmie Galadriela mówi: "nawet najmniejsza osoba jest w stanie zmienić losy świata".
To jedna z tych książek, które powinien przeczytać każdy.
|
|
 |
Przygoda się rozpoczyna... magiczny pierścień zmienia właściciela a jego pan wysyła Nazguli aby go odnaleźli. Frodo musi wyruszyć w długa i niebezpieczną podróż, najpierw do Rivendell, a stamtąd wraz ze swoją drużyną do Mordoru, by zniszczyć pierścień Saurona... Na swojej drodze napotkają wiele przeszkód, a sprzymierzeńcy Mordoru będą próbowali, za wszelka cenę, przerwać ich wyprawę...
Klasyka fantasy, każdy szanujący się czytelnik tego rodzaju literatury powinien przeczytać tolkienowską trylogię... Fabuła dopracowana, w każdym calu, wielowymiarowe postaci. Polecam wszystkim!
|
|
|   |
Klasyczny model fabuły: formułowanie się drużyny, która następnie zdobyć musi magiczny artefakt, od którego zależą losy świata - tu w wersji wzorcowej. Arcypiękna opowieść, do której wraca się po wielokroć. Epos, chanson de geste, fantasy, w jednym. Rzeczywistość, w której wspomina się bohaterów w poezji, a żyć należy tak, by znaleźć dla siebie miejsce w pieśni. Prócz wielkiego talentu i tytanicznej pracy autora zadziwia w tej powieści czysta wzniosłość, której nie zachowały późniejsze kontynuacje gatunku idąc w stronę parodii, czy karnawalizmu.
|
|
 |
„Władca Pierścieni” - niezwykła książka. Powieść wprowadza nas w stworzony przez wyobraźnię autora świat fantastyczny, ale tak biegle przedstawiony, że niewiele brakuje jej do rzeczywistego świata. Przykuwa uwagę i wzrusza, bawi, choć czasem przeraża, powieść ta przenosi czytelnika do świata magicznego, gdzie przeżywa przygody wraz z bohaterami, którzy stają się przyjaciółmi. Spod działania tego czaru czytelnikowi nawet po zakończeniu lektury trudno się uwolnić. Kilka razy przeze mnie czytana ciągle zachęca by kolejny raz wziąć udział w tej niezwykłej przygodzie.
W pierwszej części poznajemy małego hobbita – Froda Bagginsa, jego przyjaciół: Sama, Merryego i Pippina, którzy wyruszają w wielki świat, żeby pozbyć się Jedynego Pierścienia – serce i źródło mocy zła władcy ciemności, Saurona. W trakcie podróży dowiadują się, że aby zniszczyć Pierścień trzeba go wrzucić do Szczelin Zagłady na stokach Orodruiny w krainie Mordoru. Powstaje Drużyna Pierścienia: Hobbici, Gandalf, Aragorn, Legolas, Gimli, Boromir, która ma wspierać Froda - Powiernika Pierścienia - w wypełnieniu niebezpiecznej misji do Mordoru.
|
|
|   |
Niewiele jest książek po które siegam wciąż od nowa i zawsze czytam je z niegasnącą przyjemnością -do nich należy właśnie trylogia Tolkiena.Po raz pierwszy sięgnąłem po nią w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku - piękne wydanie w twardej oprawie z ilustracjami Stasysa Eidrigeviciusa i w tłumaczeniu M.Skibniewskiej.
No i właśnie...tu się zatrzymam w pochwałach-uważam jej przekład za niedościgły wzór, a późniejsze próby,między innymi ta,doprowadzają mnie do szewskiej pasji!
Wystarczy już sam tytuł -u pani Marii to"Drużyna Pierścienia"!!!
Jest tu też cała masa innych perełek, które mnie osobiście napawają niesmakiem,tak jak tłumaczenie na język polski nazwisk hobbitów itp.
Kto sięgnie po tę książkę pierwszy raz,nie zwróci być może na to uwagi,jednak koneserom pragnącym sobie przypomnieć kolejny raz to dzieło stanowczo odradzam!
Lepiej poszukać wersji w tłumaczeniu pani Marii Skibniewskiej,które przeciez było podstawą również do polskiej wersji filmu.
Pozdrawiam
|
|
 |
"Władca Pierścieni" to najlepiej sprzedająca się książka świata. Tolkien to najbardziej znany twórca fantasy na świecie. Nie bez podstaw. Historia przedstawiona na kartach "Władcach Pierścieni" to najbardziej rozbudowany, najpełniejszy świat literacki stworzony przez czlowieka. Ciężko w kilku zdaniach opisać dlaczego "Władca..." jest tak popularny. Jedno jest pewne - każdy powinien ją przeczytać. Ta książka ma wady, małe drobnostki, które mogą denerwować - jak choćby fakt, że bohaterowie w swojej wędrówce co chwilę zatrzymują się na posiłek, czy występowanie tylko kilku kobiet w całej trylogii. Jednak mimo ta książka jest wielka*.
*) Wyłączając tłumaczenie p. Łozińskiego ;)
|
|
 |
Według mnie jest to najnudniejsza część trylogii, gdyż wszystko rozkręca się powoli i bez pośpiechu. Praktycznie nie dochodzi w niej do niczego ważnego, lub ciekawego. Sama rozpoczynałam moją przygodę z trylogią od części trzeciej (według mnie najciekawszej) , więc nie zraziłam się do tego tytułu. Sama seria jest jedną z najlepszych książek fantastycznych, jakie przeczytałam i stanowi podstawę dla wielu innych pozycji.
|
|
|   |
Na temat Władcy Pierścieni napisano już tyle, że trudno dodać coś nowego. Mnie urzekła konstrukcja całego świata, stworzonego przez Tolkiena - od podstaw, tysiące stworów i bohaterów, języki, którymi sie posługują, wątki ich indywidualnych przygód i małych światów, które w pewnym momencie łączy jeden mały przedmiot. I rozpoczyna się Wielka Przygoda, której wartości i przesłania nie sposób przecenić. Historia dojrzewania, misji, przyjaźni i odpowiedzialności. Z całą pewnością warto przeczytać.
|