Podaj.net

Dane o książce

 

Białe zeszyty

Autor:
Raduńska Sonia
Wydawnictwo:
W.A.B.
Seria wydawnicza:
Seria z Miotłą
Numer wydania:
I
Okładka:
miękka
ISBN:
9788374141048
Liczba stron:
336
Rok wydania:
2005

Inni użytkownicy polecają

TYTUŁ:
 Fototerapia [Katarzyna Sowula]
 Lala [Jacek Dehnel]
 Mojry [Marek Soból]
 Huśtawka [Agata Miklaszewska]
 Dwanaście [Marcin Świetlicki]
 Ślad po mamie [Marta Dzido]
 Niebo dla akrobaty [Grzegorczyk Jan]
 Kołtun się jeży [Wojciech Cejrowski]
 Kartki z białego zeszytu [Sonia Raduńska]
 Przystupa [Plebanek Grażyna]

Najwyżej oceniane w tej kategorii

TYTUŁ:  
  Czas [Piotr Ibrahim Kalwas] 5.50
  Monte Cassino [Melchior Wańkowicz] 5.32
  Mój ojciec i dęby [Arkady Fiedler] 5.04
  Zapiski oficera Armii Czerwonej [Sergiusz Piasecki] 5.01
  Pierwszy krok w chmurach. Baza Sokołowska [Marek Hłasko] 4.99
  Sowa, córka piekarza [Marek Hłasko] 4.97
  Leśne Morze [Igor Newerly] 4.96
  Kartki z kalendarza [Kornel Makuszyński] 4.96
  Kamienie na szaniec [Aleksander Kamiński] 4.95
  Kamienie na szaniec [Aleksander Kamiński] 4.95
Chrenia (126/4/130) | 2007-05-28 13:25:15
 

Bardzo emocjonalny zapis odradzania się wartości kobiety po latach spędzonych w związku bez miłości. Jak pisze autorka: ”Zabrzmi to nieskromnie, ale uważam, że jestem za dobra, żeby być marginesem w czyimś życiu, kimś 'na boku'”.
Polecam tą lekturę wszystkim kobietom, które nie są szczęśliwe. Może będzie to bodziec do zmiany czegoś w życiu?

sadria (192/1/193) | 2008-03-26 15:28:13

„Wszystkiemu, co otwiera serce” – taką, nieco może banalną, ale też zaskakującą, dedykację znajdzie czytelnik rozpoczynający lekturę „Białych zeszytów” Soni Raduńskiej.

Od pierwszych kartek czułam, że ta książka zażyczy sobie ode mnie recenzji. Skąd się wzięło to przeczucie, że bez recenzji się nie obejdzie, nie mam pojęcia. Rzadko recenzuję przeczytane książki. Może tak podziałała na mnie forma literackiej autoterapii, jaką zastosowała Sonia Raduńska, że sama poczułam potrzebę otwarcia się. Może zapragnęłam – jak autorka: „Kiedy piszę, utrwalam w sobie doświadczenie, jak obraz werniksem. Często dopiero wtedy widzę je w pełni.” – pisaniem utrwalić w sobie doświadczenie tej lektury. W miarę czytania utwierdzałam się w tej mojej potrzebie, choć były chwile, w których chciałam „tylko” czytać, ale do rzeczy.

„Białe zeszyty” mają formę dziennika i są rejestracją tego, jak autorka uczy się żyć pełnią życia, w zgodzie ze sobą, ze swoją kobiecością. Sonia Raduńska analizuje w nich zdarzenia, rozmowy, uczucia i swoje sny. Raz jest - jak ładnie to sama ujmuje - w stanie przejrzystości, raz zamulenia, ale... walczy. Walczy ze swoimi nałogami (nie tylko z paleniem), z depresją, z lękiem przed samotnością. Walczy o siebie.

Autorka wyznaje: „Nigdy nie miałam i nadal nie mam ochoty na tworzenie fikcji. Piszę tylko w pierwszej osobie i tylko to, co samo chce ze mnie wyjść, co się wyjścia domaga”. To się czuje. Czuje się także dbałość o to, aby było prosto i czytelnie. Sonia Raduńska umiejętnie cenzuruje zapis swoich myśli i ma świadomość, że „całkowita otwartość jest fikcją”, a jednak nie pozwala sobie na żadne „nieuczciwości (usprawiedliwiane nieświadomością)”, jest szczera. W ten sposób realizuje swoją potrzebę odsłonięcia się. Szczerość ta jest darem nie tylko dla autorki, ale również dla czytelnika. Bo tyle w tej książce ciepła! Tyle słońca! Tyle wrażliwości! Tyle kobiecości! Z zapisanych przez nią zeszytów wyziera mądrość i odwaga, i – może przede wszystkim – potrzeba podzielenia się. (Mimo że od pierwszego wydania książki minęło już ponad dziesięć lat, warto chyba zaznaczyć, że „Białe zeszyty” to debiut literacki autorki.)

Czasem lektura porusza głębiej niż rzeczywistość. Ta książka sprawia, że chce się mocno żyć i mocno czuć. To jedna z książek, które walczą o swoje miejsce w sercu i w głowie czytelnika (piszę czytelnika, bo wierzę, że może nie tylko czytelniczki, choć niewątpliwie tylko ona może powtórzyć za autorką: „Nie mam wątpliwości, że bardzo jestem kobietą.”) i które pozostawiają otwarte serce.

dansemacabre (170/6/176) |

Typowo kobieca literatura. Pełna mądrości i pewnej literackiej elegancji. Autorka dokonuje wiwisekcji swojej duszy. Opisuje, w jaki sposób można zrozumieć siebie w świecie, w którym zagubić własne "ja" jest bardzo łatwo. Czternaście zeszytów to mocno introwertyczny pamiętnik dojrzałej kobiety, która analizuje samą siebie i otaczający ją świat.
Zapiski Raduńskiej są przepełnione humanizmem, stanowią dowód na to, iż w każdej życiowej sytuacji można pójść na kompromis z samym sobą. To książka o radości życia i chęci dzielenia się sobą z innymi. Pełna kobiecego wdzięku i przepełniona nadzieją. Wymaga skupienia i poświęcenia kilku wieczorów,jeżeli chce się ją w pełni zrozumieć.