Podaj.net

Dane o książce

 

Katyń. Post mortem

Autor:
Andrzej Mularczyk
Wydawnictwo:
Muza
Okładka:
twarda
ISBN:
9788374952989
Liczba stron:
288
Rok wydania:
2007

Słowa: katyń, zbrodnia

Średnia ocena książki:
(Oceniało 2 użytkowników podaj.net i Biblionetka.pl)

Inni użytkownicy polecają

TYTUŁ:
 Dowody na istnienie [Krall Hanna]
 Szczuropolacy [Edward Redliński]
 Tam już nie ma żadnej rzeki [Krall Hanna]
 Ono [Dorota Terakowska]
 Milczący, niepokonani. Opowieść katyńska [Włodzimierz Odojewski]
 Taniec na cudzym weselu [Krall Hanna]
 Podróż [Ida Fink]
 Początek [Andrzej Szczypiorski]
 Początek [Andrzej Szczypiorski]
 Pożegnanie z Marią i inne opowiadania [Tadeusz Borowski]

Najwyżej oceniane w tej kategorii

TYTUŁ:  
  Czas [Piotr Ibrahim Kalwas] 5.50
  Monte Cassino [Melchior Wańkowicz] 5.32
  Mój ojciec i dęby [Arkady Fiedler] 5.04
  Zapiski oficera Armii Czerwonej [Sergiusz Piasecki] 5.01
  Pierwszy krok w chmurach. Baza Sokołowska [Marek Hłasko] 4.99
  Sowa, córka piekarza [Marek Hłasko] 4.97
  Leśne Morze [Igor Newerly] 4.96
  Kartki z kalendarza [Kornel Makuszyński] 4.96
  Kamienie na szaniec [Aleksander Kamiński] 4.95
  Kamienie na szaniec [Aleksander Kamiński] 4.95
ewa86 (39/2/41) | 2007-11-17 23:05:12

Weronika wybiera się w podróż. Jest zdenerwowana, to nie będzie kolejna archeologiczna wyprawa naukowa. Kobieta jedzie na spotkanie z przeszłością. Chce pomodlić się nad grobem ojca, oddać ziemi łuskę pistoletu walther. Nika ma przed oczami drobno zapisany kalendarz z roku 1939. Powoli zostaje wyartykułowane to, czego się już domyślaliśmy. Ów kalendarzyk to ostatnie zapiski jej ojca, Andrzeja Filipińskiego, majora wojska polskiego, zamordowanego w Katyniu.
Andrzej Mularczyk stopniowo wprowadza nas w świat wojny, niepewności, oczekiwania i niepokoju. „Post mortem” nie jest zatem powieścią weryfikującą ostatnie doniesienia na temat zbrodni katyńskiej. Punkt zaczepienia mieści się zupełnie gdzie indziej. Znajduje się on w świecie małej Niki - dorastającej dziewczynki, którą okrutny los pozbawił dzieciństwa. To dzięki jej wspomnieniom, jej pamięci – tak pieczołowicie pielęgnowanej przez matkę i babcię – teraz możemy prześledzić historię tych, którzy zostali.
Przyjęta przez autora perspektywa narracji sprawia, że te trudne chwile jawią się nam fragmentarycznie. Tak właśnie działa pamięć – przywołuje urywkami to, co najważniejsze, najdonioślejsze, najbliższe sercu. Z czasem owe puzzle układają się w jedną, logiczną całość. Można by dodać – logiczną w swej nielogiczności. Nie da się bowiem uznać za racjonalną zbrodni, jaka została dokonana na oficerach polskich w katyńskim lesie. Nie wspominając już o wszystkich innych gwałtach, jakich wojna dopuściła się na zdrowym rozsądku i elementarnym chociażby poczuciu przyzwoitości i sprawiedliwości.
Co ciekawe, wspomnienia leciwej już Weroniki nie straciły nic ze swojej świeżości. W jej pamięci widzimy ją wciąż jako nastolatkę, rozerwaną między chęcią korzystania ze świata i ze swej młodości a koniecznością życia przeszłością. Ta żywotność czy wręcz aktualność obrazu przestanie nas dziwić, jeśli uświadomimy sobie siłę przeżyć i wstrząsów, jakie były udziałem tamtego pokolenia. Poza tym, już Norwid pisał, że „Przeszłość – jest to dziś, tylko cokolwiek dalej”.
Przekaz Mularczyka, a może sam temat, jest tak sugestywny i wzbudza tyle emocji, że chciałoby się zakrzyknąć – stój! zawróć! nie wsiadaj do tego pociągu, bo już stamtąd nie wrócisz! Zupełnie jak w teatrzyku dla dzieci, kiedy ma się ochotę ostrzec Czerwonego Kapturka, że ta osoba w starczym czepku i okularach to wcale nie babcia, ale zły wilk. Takie porównanie nie jest zupełnie bezzasadne. Wobec skrajnego okrucieństwa i bezduszności wszyscy jesteśmy jak dzieci. Jesteśmy jak dzieci – bezradni.
Czy przeżyłeś kiedyś rozstanie? Czy patrzyłeś na odlatujący w dalekie przestworza samolot? Czy wpatrywałeś się w niebo, mając wciąż irracjonalną nadzieję, że tym razem, że tym kursem przyleci ten, za którym tęsknisz? Czy skreślałeś w kalendarzu dni do powrotu? A co byś powiedział, gdyby daty w Twoim notesie mnożyły się w nieskończoność? Czy miałbyś siłę, by wciąż trwać i pamiętać? One miały. Matki, żony, córki polskich oficerów zamordowanych w Katyniu miały w sobie niewyczerpane pokłady nadziei i siły.
Jedyne, co nam dziś pozostaje, to skłonić przed nimi głowę, zapalić symboliczną świeczkę na grobie tych, na których czekały. I świadczyć prawdę o zbrodni, o której one przez długi czas nie mogły mówić głośno. Bo „każdemu, kogo się żegna na zawsze, należą się łzy”.