Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /var/www/clients/client1/web2/web/xajax_core/xajaxPluginManager.inc.php on line 268 Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /var/www/clients/client1/web2/web/xajax_core/xajaxPluginManager.inc.php on line 268 Leksykon gier planszowych - Erwin Glonnegger - Bestsellery książkowe, Najlepsze książki w Najniższych cenach

Szanowni Podajanie,

pragniemy poinformować, że Podaj.net połączył się z serwisem CoCzytac.pl

W związku z tym Podaj.net w obecnej postaci zostanie wygaszony w dniu 15 kwietnia 2015 r. Do tego momentu zarejestrowani użytkownicy mogą nadal przeprowadzać transakcje wymiany. Potem profile użytkowników zostaną wyłączone.

Co oznacza połączenie z CoCzytac.pl? Nadal będziemy serwisem dla fanów literatury, ale zasady działania będą… zupeł‚nie inne. CoCzytac.pl to bezpłatny rekomendator książkowy i porównywarka cen książek. Zarejestrowani użytkownicy codziennie otrzymują listę polecanych tytułów, na które jednocześnie są najlepsze ceny w e-księgarniach.

Aby przekonać się™ jak to dział‚a wystarczy się zapisać, podając swój adres mailowy na stronie CoCzytac.pl. Dotychczasowi użytkownicy nie przechodzą do nowego serwisu automatycznie.

Pozdrawiamy,
Podaj.net

Ta opcja jest przeznaczona tylko dla użytkowników, którzy mają konto w serwisie.

zaloguj się teraz


Zapamiętaj mnie:
zapomniałem hasła »

(za darmo)
zamknij

Podaj.net

Leksykon gier planszowych

Autor:
Wydawnictwo:
Kalliope
Okładka:
twarda
ISBN:
9788385549727
Liczba stron:
254
Rok wydania:

Słowa: brak

Książka poszukiwana przez: rom3k





Napisz swój komentarz

 

Polecamy Rynek w Smyrnie - Jacek Dehnel

Pewnie narażę się na ostracyzm, ale muszę to na wstępie wyznać – nie czytałem „Lali”, nie znam „Lali” i nie sięgnąłem po „Lalę”, chociaż czeka na półce i jakoś usiąść nad nią nie mogę. Udało mi się jednak przeczytać opowiadania Jacka Dehnela i uważam, że swoją przygodę z tym pisarzem rozpocząłem w sposób właściwy, albowiem sześć tekstów składających się na pięknie wydany „Rynek w Smyrnie” to wcześniejsze, niż głośna powieść dokonania autora, a tym samym prawdziwsze świadectwo jego literackiego dorastania. Świadectwo frapujące, ale i nie bez rys. Nie mogę wystawić cenzurki z wyróżnieniem, a tym samym nie owładnęła mnie chęć przeczytania „Lali”, która chyba nadal poczeka na poświęcenie jej wieczora lub dwóch. Wszystko zaczyna się przepięknie i urzekająco – wielki mam żal, że taki piękny początek nie zapowie dość marnego końca. „Patrząc na Stromboli” - tekst otwierający zbiór - jest przejmującą impresjonistyczną opowieścią, w której sielankowość wdziera się stopniowo cień, by bolesnym sztyletem przeciąć napięcie narracyjne w finale. Małomiasteczkowa, włoska senność ukrywa swe drugie znaczenie, a stałość tytułowej wyspy i wulkanu wspaniale kontrastuje z ulotnością opisywanych chwil i emocji. Ujmuje w tym opowiadaniu dbałość o detale i fakt, że wszystko można posmakować, poczuć, prawie że dotknąć. Czuję do tej pory na języku ukłucie dzikiego owocu opuncji, smak bergamotki, nadal widzę jak bohaterowie spożywają skromne śniadanie na schodkach, dostrzegam antyczną rzeźbę ciała autochtona, któremu się przyglądają… Taka plastyczna proza ma niezwykłą moc pozostawania na zawsze. Dlaczego nie odłożyłem „Rynku w Smyrnie” po tym pierwszym tekście, aby zapamiętać Dehnela jako genialnego demiurga słowa i nastroju? Drugie, tytułowe opowiadanie pozwala nam poznać, w jaki sposób współcześnie odżyje średniowieczny moralitet. To danse macabre z szeregiem ukrytych znaczeń w tle, ironiczna i inteligentna korespondencja z zacytowanym w motcie fragmentem opowieści wschodniej. Chociaż pointa „spotkania” nuworysza ze Śmiercią wydaje się przewidywalna, jest jednak przedstawiona z gracją i ze smakiem. Brakuje już jednak w tym tekście tej dokładności i precyzji opisu, jaka towarzyszyła wcześniejszemu opowiadaniu. W kolejnym „akcie” prozatorskiej dramy wyznaniowej Dehnela (bo w pewien sposób można tak traktować całość) przeczytamy przewrotną opowieść o zderzeniu sacrum i profanum. Tytułowy Olaf Farbiarczyk to niedoszły ksiądz, jaki trafi pod strzechę włoskiego domu uciech, który ozdabiać będzie swoimi malowidłami. Nie jest to jedyny ślad, jaki po sobie tam zostawi. Tymczasem tekst ten nie pozostawia już większego śladu w czytającym. Ot, zgrabny i spójny, nic ponad to. Dalej jest już znacznie gorzej. Opowiadanie „Sanctus sanctus sanctus” przedstawia nam losy człowieka, który zło czyniąc i tak zbawionym został. I to wszystko, co można o tym tekście powiedzieć. Pewnie więcej mogłaby wyznać kobieta, której został zadedykowany. To może tak dedykować opowiadania i wysyłać je tym, dla których zostały napisane i tylko im? Bo czasami chyba najlepiej wykonać taki krok. Dla mnie ten tekścik jest w książkę po prostu wepchany na siłę. Piąta odsłona teatru marzeń Dehnela ma pewien ciekawy koncept, ale narracyjnie rozsypuje się i rozkłada. Symultaniczne dzieje Michaela i Michała, Żyda skrywającego swą tożsamość w Wiedniu i polskiego Żyda próbującego wydostać się z getta. Michael odnajdzie wolność w obłędzie, Michał w wydostaniu się na stronę aryjską. Przekombinowane i niepotrzebnie utrudnione percepcyjne pisarstwo. Na koniec „Filc”, będący swoistym preludium do „Lali” (co nieco o powieści słyszałem, więc mogę wydać taki sąd). Śmierć wiekowej ciotki staje się punktem wyjścia do opowieści rodzinnych. Opowiadanie składa hołd przemijaniu, „filcowaniu się” przedmiotów, ludzi i wartości, które w tym tekście jednak pozostają żywe, niemniej jednak jest to po prostu nużący kalejdoskop wad, zalet, anegdot, opowieści, żartów, przypowiastek i historyjek obyczajowych z całym zastępem ciotek w tle. Być może wielkość powieści Dehnela opiera się na wskrzeszaniu rodzinnych cnót i wywabianiu plam na sepiowych fotografiach, które młody prozaik współcześnie koloruje… Może i jest to atrakcyjne, ale… do mnie po prostu nie przemawia. Po lekturze „Rynku w Smyrnie” muszę odpocząć od Dehnela. Albo raz jeszcze przeczytać pierwsze opowiadanie, aby na dobre nie zrazić się do „Lali”, która nadal poczeka sobie na mnie cierpliwie. Mam nadzieję, że nie będzie czekać na Godota…
wiĂŞcej »