Podaj.net

Dane o książce

 

Lucka rzecz

Autor:
Wangin Jacek
Wydawnictwo:
Stowarzyszenie Artystyczno-Kulturalne "Portret"
Okładka:
miękka
ISBN:
9788360477052
Liczba stron:
276
Rok wydania:
2007

Słowa: brak

Średnia ocena książki:
(Oceniało 4 użytkowników podaj.net i Biblionetka.pl)

Inni użytkownicy polecają

TYTUŁ:
 Pani na domkach [Joanna Pawluśkiewicz]
 Warszawskie wersety [Michał Sufin]
 Szklana huta [Daniel Odija]
 Moja mama czarownica Opowieść o Dorocie Terakowskiej [Nowak Katarzyna]
 Owoc żywota twego [Ostrowska Ewa]
 Niehalo [Ignacy Karpowicz]
 Nagrobek z lastryko [Varga Krzysztof]
 Mojry [Marek Soból]
 Huśtawka [Agata Miklaszewska]
 Białe zeszyty [Raduńska Sonia]

Najwyżej oceniane w tej kategorii

TYTUŁ:  
  Czas [Piotr Ibrahim Kalwas] 5.50
  Monte Cassino [Melchior Wańkowicz] 5.32
  Mój ojciec i dęby [Arkady Fiedler] 5.04
  Pierwszy krok w chmurach. Baza Sokołowska [Marek Hłasko] 4.99
  Sowa, córka piekarza [Marek Hłasko] 4.97
  Leśne Morze [Igor Newerly] 4.96
  Kartki z kalendarza [Kornel Makuszyński] 4.96
  Kamienie na szaniec [Aleksander Kamiński] 4.95
  Kamienie na szaniec [Aleksander Kamiński] 4.95
  Seans [Witold Horwath] 4.94
dansemacabre (170/6/176) | 2007-06-09 10:28:56

Inteligentna kontaminacja słów w tytule powieści Jacka Wangina sugerować może dwie płaszczyzny interpretacyjne utworu. Możemy bowiem na niego patrzeć jako na osobistą opowieść inicjacyjną absolwenta polonistyki Lucjana (Lucka), możemy także na kartach powieści dostrzec szereg głębszych, socjologiczno-egzystencjalnych rozważań o naturze ludzkiej, a precyzyjniej - o głęboko skrywanych, choć wiecznie dostrzegalnych wadach narodowych Polaków, o ich emocjonalnej miałkości, pompatycznej tromtadracji, o bolesnym stygmacie polskości wyszczekanej, płytkiej, śmiesznej i żałosnej.
Główny bohater książki właśnie kończy studia filologiczne, dorabia sobie noszeniem skrzynek na jarmarku i dzielnie próbuje zrobić karierę jako dziennikarz, dość szybko rezygnuje z kariery belfra, marzy o wydaniu własnej prozy i wikła się w związek uczuciowy z koleżanką z akademika Zosią. Czego to Lucek nie doświadcza i jakże przedsiębiorczy z niego człowiek! Problem tylko z jasnym ustaleniem zamysłu twórczego przy kreacji tej postaci. Lucek bowiem przez dłuższy czas nie wzbudza sympatii czytelnika, nie możemy także dowiedzieć się wiele o nim samym, bo jest czymś na kształt papierka lakmusowego, w jakim odbijają się bolączki, problemy, radości i przemyślenia otaczających go ludzi. On sam głównie słucha, notuje, nagrywa. Zosia zarzuca mu, iż „łazi po omacku i nigdzie nie ma go naprawdę”. Lucek uczy się życia poprzez doświadczanie żywotów innych, wchłanianie ich w siebie, budowanie tożsamości na przeżywaniu świata przez ludzi. W sukurs przychodzi mu jego anioł stróż, którym okazuje się być główny bohater pomnikowego dzieła epoki pozytywizmu - „Lalki”.
Cóż może wyniknąć z Lucjana ustawicznej walki o przetrwanie, zaznaczenie na ziemi swojej obecności i wsłuchiwanie się w głosy otoczenia i Stanisława zdroworozsądkowego patrzenia na chybotliwy świat współczesny i poczynania młodego Lucka? Wokulski wyciągnie bohatera z niejednej opresji, sam do końca pozostając cieniem „albo skutkiem niepokojów, frustracji, marzeń i lęków”.
Lucek będzie dojrzewał i mierzył się dzielnie z przeciwnościami losu współczesnego kapitalistycznego świata odrzucającego i jego prozę (kolejne listy z odmową druku tekstów w wydawnictwach wpędzają bohatera w przygnębienie) i jego światopoglądową butność wobec niewrażliwych tego polskiego łez padołu. Kiedy stanie przed faktem ciąży Zosi, jego priorytety ulegną częściowej zmianie i… czytelnik zacznie wówczas dostrzegać coraz więcej podobieństw między współczesnym niespełnionym polonistą a targanym wewnętrznymi sprzecznościami bohaterem powieści Prusa.
Wangin pisze frapująco i dba o finezję swego przekazu. Gęsta metaforyka jego prozy działa na wyobraźnię. Zwroty typu „babie lato śliny” od razu zapadają w pamięć. Autor wie, czemu służy słowo i potrafi słowem mistrzowsko żonglować. Istotną wadą książki jest jej długość i fakt, że pewne problemy i rozterki są zwyczajnie „przegadane”. Warto jednak sięgnąć i poznać tę literacko wysokiej klasy „rzecz”, samodzielnie decydując, czy dotyczy Lucka, czy też może nas samych.